wtorek, 7 lutego 2012

Bezwstydnie grzeszmy!

Witaj, Drogi Czytelniku!
Czasami zastanawiam się, dlaczego wiara w jakiegokolwiek boga jeszcze się utrzymała. Odpowiedzi w zasadzie szukałam w psychologii, w nauce (jak zwykle), konkretnie w fizyce kwantowej. Kwestię psychologiczną zostawię dziś jednak w spkoju. Oczywiście, natknęłam się na teorię kwantową Maxa Plancka, według niego umysł był właśnie matrycą materii, a świadomość podstawą wszystkiego. Rozumiem to tak, że nie bóg stworzył człowieka, lecz człowiek boga. We własnym umyśle. Materia nie istniałaby bez siły, która powoduje drgania cząsteczek atomu. Zgodnie z rozumowaniem tego wybitnego fizyka jest jakaś inteligentna świadomość kierująca ową siłą. Wheeler twierdzi, że to właśnie CZŁOWIEK odgrywa w tym wszystkim nadrzędną rolę, ponieważ jest ŚWIADOMY, to my kreujemy świat, który nazwał "uczestniczącym światem". Pomyśl sobie teraz, Drogi Czytelniku, o efekcie placebo.
Dobrze, ale co to ma do grzechu? Ano, bardzo wiele. Z punktu widzenia gorilwej (zagorzałej) ateistki coś takiego jak "grzech" zupełnie nie istnieje. Cóż to w ogóle jest? "Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako »słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu«”. Dla mnie zdanie samo dla siebie jest zaprzeczeniem, dlatego iż nie ma głównego podmiotu, czyli "Boga", jednakże dla osoby wierzącej grzech jest jak najbardziej przewinieniem, ponieważ ona wierzy, że "On" jest. Chrześcijanin ma pewność, że "Bóg" istnieje, a więc według fizyki kwantowej, istnieje naprawdę. W jego umyśle. Co najgorsze, to co jest wykroczeniem przeciw "Bogu", ustalił sobie głównie kościół. Tak, chrześcijanie mają dekalog, lecz kościół uznał zapewne, że jest napisany zbyt ogólnikowo i dopowiedział swoje. Wobec ludzi zastosował (moim zdaniem) okropne restrykcje, tylko dlatego by wyzyskiwać i utrzymać władzę nad naiwnym, niedouczonym ludem. Powiedz mi,  Drogi Czytelniku, gdzie w dekalogu jest napisane coś o in vitro lub seksie przedmałżeńskim? Nie przypominam sobie... hmm...
Chciałabym również zaprzeczyć, jakoby ateiści byli złymi ludźmi, pochwalającymi bezprawie. Wręcz przeciwnie, w gronie moich znajomych, a składają się oni głównie z inteligencji, nie ma żadnej osoby, która w jakiś większy sposób gwałciłaby zasady moralne, którymi każdy z nich się posługuje. Wszystko, co czynią jest zgodne z etyką.
Mój wywód na temat grzechu będzie zapewne sukcesywnie rozszerzany. Nawiasem mówiąc, chrześcijanie, którzy chodzą na dyskoteki w piątek (dzień męki Chrystusowej), ubierają się na czarno lub jaskrawo, włosy stawiają na żelu, czytają Harego Pottera, powinni wiedzieć, że... COŚ SIĘ DZIEJE i czeka ich piekło. Cóż... pozdrawiam serdecznie.
Poniżej zamieszczam "The Seven Deadly Sins" Marty Dahlig.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz