czwartek, 2 lutego 2012

Poezja

Witaj, Drogi Czytelniku!
Moje życie w tej chwili toczy się powoli. Przestałam działać na maksa, zmusiła mnie do tego choroba. Na początku byłam wściekła, ale teraz... teraz w sumie się cieszę. Człowiek nie jest maszyną, nie może wiecznie spać po dwie, trzy godziny na dobę. Czasem trzeba krzyknąć "Stop!" i spowolnić pęd życia, zanim wszystko nas zniszczy psychicznie i fizycznie. Wiem, łatwo powiedzieć, ale zastanówmy się, czy to za czym całe życie tak gonimy jest aby najważniejsze? Czy nasze urojone priorytety nie powinniśmy zastąpić czymś innym? Wyluzować odrobinę, odetchnąć... raz na jakiś czas.
Wczoraj zmarła Wisława Szymborska - jedna z moich ulubionych poetek. Nie ukrywam, że było mi przykro, kiedy o tym usłyszałam. Pozostawiła jednak nam po sobie coś pięknego. Nie umarła do końca. Nie chcę na ten temat się rozwodzić, każdy kto czytał jej dzieła mnie rozumie. Zamierzałam jedynie w kilku słowach uczcić jej pamięć. Tego nie da określić się słowami.
Czasami w przypływach weny również piszę wiersze lub teksty piosenek, a następnie nuty. Jeden z moich liryków postanawiam zamieścić tutaj. Treść, oczywiście, całkowicie sobie zastrzegam. Nie ma on jeszcze tytułu ani dedykacji, ponieważ nigdy nie mogłam znaleźć odpowiedniej osoby, dla której miałby być przypisany ten wiersz.
Praestrigia

"Chodź do mnie, zimno tak...
Nie bój się krzyczeć ani śmiać.
Zapomnij, kiedy ja
lodem spowitą mam twarz...

Chodź do mnie, strasznie tak...
Nie bój się mówić ani patrzeć.
Zapomnij, kiedy mi
w oczach płomienny żar się tli...

Chodź do mnie, dziwnie tak...
Nie bój się szeptać ani walczyć.
Zapomnij, kiedy ja
w ustach jadowitego węża mam...

Chodź do mnie, smutno tak...
Nie bój się upaść ani wstać.
Zapomnij, kiedy mi
płynie w żyłach kwas zamiast krwi..."




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz