poniedziałek, 6 lutego 2012

Użalanie się

Witaj, Drogi Czytelniku!
Stwierdziłam, że za dużo siedzenia w łóżku jednak źle wpływa na moje samopoczucie. Kilka dni faktycznie odpoczęłam, ale potem stwierdziłam, że bezmyślnie pogrążam się w stagnacji, próbując się usprawiedliwiać. Jakież to dziecinne! A przecież tyle można uczynić. Codziennie robię sobie wyrzuty, że przecież czegoś w życiu mi brak... Muszę się czymś zająć. Moja elektryczna gitara leży w kącie zapakowana w futerał, brakuje jej dwóch strun, lecz po prostu ciągle zapominam, by kupić kolejny komplet. Po klasyka sięgam, ale rzadko. Totalna dysfunkcja systemu motywacji... Nic w życiu nie osiągnę. Kompletnie nic. Nothing. Null. Nihil. Niente. To mnie przeraża. Nie chcę być sławna, ale boję się, że nigdy nie poczuję się spełniona. Moja powieść leży od zaraz... czterech (!) miesięcy nie ruszona. Faktycznie, mogłabym puścić bajeczki, iż nie mam weny. Z tym, że ja zawsze mam wenę, mogłabym wymyślać, wymyślać i wymyślać bez końca.
W świecie politycznym zaraz bym się zgubiła, ponieważ już dawno nie czytałam żadnych gazet. Najgorsze jest to, że właśnie używanie laptopa do celów rozrywkowych pochłania najwięcej mojego czasu... tak, teraz też piszę.
Ostatnio gdy przechodziłam się jedną z ulic mieściny, w której przyszło mi mieszkać w tych nieszczęsnych czasach, zaczęłam baczniej przyglądać się innym ludziom. Oni, oczywiście, nie mieli o tym pojęcia. Ciągle gdzieś się spieszyli, by zdążyć przed paraliżującym ciało i umysł zimnem. Wcale im się nie dziwię. Mróz jakich mało, a z każdym dniem jest coraz gorzej. Troszkę mi żal tego naszego zziębniętego społeczeństwa. Tak sobie ostatnio rozmyślałam, czym jest grzech dla ateisty, ale to będzie w następnej notce. Ta właściwie jest o użalaniu się nad sobą, czyli mojej najgorszej wadzie, której za nic w świecie nie mogę się wyzbyć...


PS Moim największym marzeniem jest mieć taką gitarę. Obrazek wykonany przez Anne Stokes.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz