środa, 4 lipca 2012

Bardzo pozytywny zwrot akcji

Witaj, Drogi Czytelniku!
Niedawno siedziałam w pozycji embrionalnej na fotelu i oglądałam ogromny księżyc. Miał bardzo dziwne, czerwone zabarwienie. Tego dnia była ogromna burza. Przypatrywałam się z pasją wyładowaniom atmosferycznym i myślałam o tym, co się stało. Miałam ochotę krzyczeć z euforii. Chyba zaczynam się przyzwyczajać do nagłych zwrotów akcji w moim życiu. Przejdę jednakże powoli do meritum. Ledwie napisałam na tym blogu, że mam nadzieję, iż poznam kogoś, kto będzie w stanie pokochać mnie tak zupełnie, a tak naprawdę spotkanie z tą osobą było na wyciągnięcie ręki. Nie potrafię nawet dobrać właściwych słów, by to opisać. Z miejsca wiedziałam, że to się musi udać. Czy można nazwać to intuicją? Może w pewnym sensie podświadomą inteligencją… Ale zaczynam wierzyć, że w życiu konkretnej kobiety może być chwila, w której jakaś „niewidzialna nić” połączy z nią konkretnego mężczyznę. Hmm… jeszcze parę dni temu bym to wyśmiała. Dlaczego? Dlatego, że zawsze uważałam, iż miłość wzrasta przez poznawanie samego siebie i wybranka/wybranki, a nie jest to po prostu „pierwsze wejrzenie”. Ma to jednak w sumie swoje racje z biologią (bardzo naciągane, według większości profesorów chemii i biologii „miłość” jest spowodowana ciągiem zmian w naszym organizmie) . Aczkolwiek zastanawiam się nad aspektem fizycznym. Nie mam jednak zamiaru robić tu żadnych wywodów na temat różnych teorii, które można by ze sobą powiązać, ponieważ to tylko ja mam „zryty mózg” i to tylko mnie to interesuje.
W tym miejscu jednak chciałabym przytoczyć mit o Androgyne, bo swojego czasu interesowałam się mitologią grecką. W każdym razie starożytni Grecy mieli ciekawy sposób myślenia co do poszukiwania miłości. Zresztą nie tylko oni, ponieważ nawet dzisiaj jest określenie „znaleźć sobie drugą połówkę”. Ale do rzeczy. W owym micie chodziło mniej więcej o to, że istniały postaci o nazwie Androgyne. Były to istoty obojnaczej płci. Niestety, zapatrzone w swoją siłę, zaczęły budować schody, by dostać się do bogów. Zagrożony Zeus porozcinał postaci na ludzi – kobietę i mężczyznę. Od tamtego czasu tęsknią za sobą i poszukują swojej drugiej połówki, żeby połączyć się z powrotem w jedno.
Zazwyczaj przy spotykaniu mężczyzn miałam blokadę lub wątpliwości co do związku. W tym przypadku nie miałam żadnych. To było jak przebłysk światła. Cały czas coś nieokreślonego mnie do Niego przyciąga.
 Poznawanie Jego jest cudowne. Jesteśmy do siebie w pewnym sensie bardzo podobni. Gdy patrzę na Niego, czuję, jakbym miała odbicie w lustrze swojego charakteru i upodobań. Nigdy nie poznałam osoby, z którą na wstępie miałabym tyle wspólnego. Czasem nawet żartuję, że powinniśmy zrobić test DNA, bo to zaczyna być podejrzane. W sumie mogę stwierdzić, że ma wszystko, czego od mężczyzny wymagam. Ah, jednak jestem wybredna w tym przypadku. Ale w końcu trzeba znaleźć kogoś na całe życie, więc się nie dziw, Drogi Czytelniku, że wybrałam kogoś wyjątkowego i idealnego dla mnie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz