sobota, 28 lipca 2012

Maszyna do robienia cieni

Witaj, Drogi Czytelniku!
Z każdą sekundą moje życie nabiera tempa. Ostatnie wydarzenia zapierają mi dech w piersiach ze wstrętu i obrzydzenia do mojego byłego. Ktoś powiedział mi, że moje życie jest ostrzejsze niż brazylijska telenowela - od miłości do nienawiści. Definitywna racja. Palę papierosa za papierosem. Aż nie mogę w to uwierzyć, jak mogłam się związać z tak żałosną osobą. Mózg wylał mi się uszami już dawno, ale w takim razie, gdzie ja miałam oczy?
Niedawno postanowiłam włączyć jego konto na facebooku, ponieważ już od pewnego czasu miałam dziwne przeczucie, że mnie zdradzał. I nie myliłam się. Zobaczyłam zdjęcie z inną dziewczyną, przeczytałam komentarze,  z których jednoznacznie wynikało, iż są razem. Zagłębiłam się w to bardziej i odkryłam, że zawarli związek 18 lipca. Wtedy poczułam w ustach jadowicie kwaśny smak upokorzenia, a w oczach zapłonęła mi furia.  Ten okropny oszust i cwaniak popełnił poważny błąd taktyczny. Był z nami w tym samym czasie - gdybym 19 lipca nie zadzwoniła do niego i nie powiedziała, że coraz bardziej przestaję mu ufać, bylibyśmy razem do dziś. I spotykalibyśmy się, bo w rozmowach wyraził na to chęć. Poza tym twierdził, że mu zależy. Zastanawiałam się czy do Niej napisać. Dlaczego ma krzywdzić kolejną niewinną osobę? Zrobiłam to, jednakże wiadomości niewiele obeszły tę dziewczynę. Czy Ona naprawdę nie zdaje sobie z tego sprawy, że ten człowiek zrobi jej to samo co mnie? Albo jeszcze coś gorszego… Jak można zaufać takiej osobie, skoro ma się jawne dowody na to co uczynił? Pozostaje sobie zadać pytanie: Kto jest głupszy? Głupiec, czy ten kto za nim podąża? Jednakże ostrzegłam ją, więc nie będę miała żadnych wyrzutów sumienia. Dziś do mnie napisał i prosił, bym się z nią nie kontaktowała, to o czymś świadczy. Mojej czujności w tej chwili nie da się uśpić, więc jeśli tylko Ona jeszcze się do mnie odezwie, postaram się Jej wszystko wyjaśnić.
Obawiam się, że on postanowi się zemścić na mnie za to, że jednak rzucam mroczny cień wątpliwości co do jego wiarygodności. To człowiek bez jakichkolwiek zasad moralnych. Na szczęście jestem w miarę ubezpieczona w tej chwili i jeżeli coś mi się stanie, on poniesie za to konsekwencje.
Wróciłam z pierwszej praktyki na prawo jazdy. Jeździłam sobie po pewnym mieście i podobno poszło mi dobrze. Oprócz pewnej hmm… niespodziewanej sytuacji. Próbowałam skręcić w prawo, kiedy z tamtej strony zobaczyłam rozpędzone nadjeżdżające auto. Jak najszybciej wykręciłam kierownicę i prawie sforsowałam komuś  płot, na szczęście instruktor też zdążył zareagować. Już wiem, że nienawidzę debili na drodze. Moim zdaniem w takich miejscach powinny być przede wszystkim lustra. Poza tym wszystko poszło (pojechało) płynnie. Skupiłam się na jeździe i nie myślałam o tym chamie.
Wybrałam się na zakupy z moim bardzo bliskim kolegą (który w zasadzie jest moim byłym i mogłabym Go nazywać przyjacielem, ale to słowo jest jak klątwa). Kupiłam sobie maskarę, cienie do powiek, pomadkę do ust, korektor do twarzy i konturówkę, dwie obcisłe sukienki, szpilki, parę spodni i dwie bluzeczki. 
Byłam też wczoraj z moim drugim bardzo bliskim kolegą (również moim byłym) na piwie. Pomijam, że wypaliłam mu ¾ paczki fajek. Pogadaliśmy trochę, bo bardzo dawno tego nie robiliśmy. Miły powiew szczerości.
Koniec z papierosami.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz