środa, 19 września 2012

Zamki z piasku

Witaj, Drogi Czytelniku!
Ostatni dzień swojego dzieciństwa spędziłam w domu z anginą. Nie mogę w to uwierzyć. Jutro nadejdzie ten dziwny dzień, kiedy formalnie, oficjalnie stanę się pełnoletnia. Cztery lata temu marzyłam o takiej chwili, a teraz zwyczajnie się jej obawiam. Uświadomiłam sobie, że nie jestem jeszcze gotowa, by wszystko udźwignąć. Jak ja sobie poradzę? Ostatni dzień mam 17 lat, a dotarło do mnie, że kompletnie nic w życiu nie osiągnęłam… Nothing. Null. Nihil. Niente. Wszystko straciło swój sens. I chyba uwierzyłam w to, że jestem jakimś plugawym dzieckiem, które nigdy nie wróży nic dobrego, zawsze przynosi same kłopoty i nie stworzy żadnego związku, bo wszystko rozpadnie się zanim powstanie. Przez całe życie budowałam zamki z piasku, naiwnie myśląc, że coś z tego wyjdzie. Ale nie, powiał chłodny wiatr i zrównał wszystko z ziemią. Młodość przelatuje mi przez palce niczym woda. Marzę o tym, by być już staruszką, mieć to całe życie za sobą i iść spać z nadzieją, że tym razem już nie wstanę. 
Tak, pewnie pomyślisz, Drogi Czytelniku, że wielu ludzi oddałoby wszystko za jedną chwilę życia. Dobrze, ale jaki ma to sens? Chwila minie w mgnieniu oka i nic, kompletnie nic nie pozostanie. Pamięć? Tylko dla nielicznych, nie oszukujmy się...
Nie, oczywiście, że się nie poddaję. Ale nie robię też wszystkiego, co jest w mojej mocy, bo po prostu mi się nie chce. To nie jest zwykłe lenistwo. Nie mogę znaleźć tak ważnej odpowiedzi na pytania: dla kogo? w jakim celu? Zawsze lepiej jest mieć taką osobę, dla której człowiek się stara, a ja takiej osoby nie mam i prawdopodobnie nie będę mieć, biorąc pod uwagę moje plany na przyszłość.
Nikt nie wytrzymałby z osobą, która nie może żyć w stałym miejscu. Jaki sens ma związek, skoro nie wiem jeszcze czy i gdzie dostanę się na studia? Bliski kolega? Nie… to byłoby zbyt skomplikowane w tym przypadku. A co, jeśli przez przypadek zaczęłabym coś do niego czuć? Wtedy wszystko trafiłby szlag. Mam osobliwy typ myślenia na zasadzie dualizmu. To bardzo przeszkadza, skoro wiem, że oba rozwiązania mogą skutkować tragicznie. Muszę przeżyć jakoś jutrzejszy dzień. I całe dorosłe życie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz