środa, 26 grudnia 2012

Apogeum możliwości intelektualnych

Witaj, Drogi Czytelniku!
Na szczęście świąteczna gehenna pozostała za mną i pozostaje mieć nadzieję, że już nigdy nie będę musiała przechodzić tego samego. Bardzo mało wspominam na blogu o moim Ukochanym. Nie chcę by poczuł się odrzucony, bo reszcie byłych chłopaków poświęciłam dużo miejsca. W każdym razie jest mi naprawdę przy nim cudownie, a On doskonale o tym wie. Spotykamy się tak często jak jest to możliwe. Trochę traci na tym nauka, ale tak bardzo mi na Nim zależy, że na obowiązki również kiedyś przyjdzie czas. Najbardziej jednak mój poziom oświaty ucierpi na tym, że znowu zaczęłam grać w League of Legends. Ale postanowiłam, że w dniach szkolnych, jeśli będę miała czas, to będę grać tylko półtora godziny jeśli Jego nie będzie na żadnym komunikatorze. O wiele bardziej wolę z Nim rozmawiać niż ćwiczyć umiejętności.
Zastanawia mnie pewna zależność. Moja szyszynka ostatnio bardzo dziwnie funkcjonuje. Przez średnio dwa dni w ogóle nie mogę zasnąć, ponieważ zupełnie mi się nie chce, a po tym czasie przychodzi do mnie fala znużenia. Po prostu nie jestem w stanie ustać na nogach, bo zasypiam na stojąco. Dzisiaj tak milutko przytulona do Niego sobie spałam.
Niedawno przeczytałam pewien artykuł na temat możliwości intelektualnych. Podobno Homo Sapiens Sapiens osiągnął ich apogeum 6000-2000 lat temu. Od tamtego czasu obniża się ludzka inteligencja poprzez różne mutacje związane z naszym trybem życia. Zespołem badań kierował Gerald Crabetree z Uniwersytetu Stanforda. Wynika z nich, że od dwóch do pięciu tysięcy genów wpływa na właściwości intelektualne człowieka. Biorąc pod uwagę obliczenia, jak często te zmiany pojawiają się w genomie, naukowcy obliczyli, że za około trzy tysiące lat wszyscy ludzie będą dotknięci szkodliwymi mutacjami.  Jednakże jest na to sposób. Według badaczy sposobem na zatrzymanie tej tendencji jest nauka. Proces ten następuje dosyć powolnie, dlatego naukowcy mają czas, żeby znaleźć i określić zmiany wpływające niekorzystnie na intelekt.
Mogą też odkryć, gdzie dochodzi do mutacji i jakie konkretnie skutki wywołują i jak reagują z innymi czynnikami. Być może nawet będzie możliwe korygowanie negatywnych mutacji w każdym stadium rozwoju. Jeżeli tak się stanie, nasz gatunek będzie wolny od brutalnej selekcji naturalnej.
Osobiście podchodzę do tej tezy dosyć sceptycznie, aczkolwiek antropologiem nie jestem. Nie sądzę, żeby na takie ogromne zmiany wystarczyło zaledwie kilka tysięcy lat. Tak samo tę teorię można by łatwo obalić tym, że przecież inteligencja człowieka nie obejmuje tylko rzucania włócznią w zwierzynę czy budowę osad. W każdym razie ludzki mózg jest ma tak złożoną strukturę, że wątpię, aby można było powiedzieć z całą pewnością, że zaczynamy głupieć. 














sobota, 22 grudnia 2012

Święta 3D

Witaj, Drogi Czytelniku!
Nienawidzę chrześcijańskich świąt już od maleńkości. W budynku należącym do moich rodziców, który obecnie zamieszkuję (niektórzy ludzie nazywają to domem, lecz ja nie mam zamiaru profanować tego słowa), przygotowania od zawsze trwają dosyć długo. Nie omieszkam wspomnieć, że podczas nich matka zrzędzi jeszcze bardziej, nic jej się nie podoba i zachowuje się jak największa męczennica, wyzywając nas od najgorszych. Nie rozumiem w jakim celu stara się zrobić wigilię, skoro to święto jest spędzane w milczeniu podczas cichych jęków i łkania, każdy próbuje jak najszybciej zjeść coś i wrócić do swoich spraw, a składane życzenia są pełne jadu. Koszmarna tradycja kultywowana od zawsze. Moja święta chrześcijańska rodzina i jej logika. Śmiechu warte. Nie jestem osobą, która lubi tracić czas na podobne farsy, ale zazwyczaj wychodzę z pokoju na chwilkę, by mieć wigilię z głowy. Na boże narodzenie jesteśmy zazwyczaj u cioci. Jak zwykle siedzę bez słowa kilka godzin, matka narzeka, ojciec się nudzi, a siostra bawi się z innymi dziećmi. Nie mogę nawet skorzystać z telefonu w celu skontaktowania się z kimś, bo ciocia mieszka w miejscu, gdzie kompletnie nie ma zasięgu. I zawsze irytuje mnie to, że muszę zmarnować jeden dzień mojego życia na kontemplowanie farby na suficie. Jakież to interesujące, nieprawdaż?
Nie, nie skończyłam jeszcze narzekać. Od pewnego czasu moje zachowanie się zmieniło. Nieustannie chce mi się płakać. Boję się, że jak ktoś mnie zasmuci, po prostu uronię kilka łez. Już niestety to się przydarzyło i jest mi bardzo wstyd. Nie mam pojęcia co się dzieje. Generalnie, jestem szczęśliwa. Tylko tyka w moim mózgu jakaś bomba i najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, kiedy wybuchnie. Znowu mam to dziwne uczucie, że muszę uciec. Ale tym razem z Nim.
Zresztą, i tak jestem zmuszona się w końcu wyprowadzić po maturze. Ale tak naprawdę chcę się uwolnić. Nie mam pojęcia jak sobie poradzę. Zawsze sobie dawałam radę, wiec tym razem też będę musiała coś wymyślić.
Miałam napisać o wymiarach, więc myślę, że jest to odpowiednia pora, by w końcu zacząć. W zasadzie nie mam pojęcia jak to wytłumaczyć, ale postaram się zrobić to jak najprościej i jak najkrócej, a kiedyś po prostu to rozwinę. W każdym razie polecam „Imagining the Tenth Dimension” Roba Bryantona.
Wymiar zerowy (nazwa umowna): punkt, ponieważ nie ma żadnych wymiarów.
Wymiar pierwszy: linia, ponieważ ma długość.
Wymiar drugi: przekreślona linia (rozszczepienie), ponieważ ma długość i szerokość. Dla lepszego wytłumaczenia możesz sobie, Drogi Czytelniku, wyobrazić niemożliwie płaską kartę do gry.
Wymiar trzeci: Obiekt, który ma długość, szerokość i wysokość (zagięcie). Jest prostszy do wyobrażenia, ponieważ w nim żyjemy.
Wymiar czwarty: Linia czasu. Wyobraź sobie siebie 10 minut temu i siebie w chwili obecnej. Linia narysowana od alternatywy jaką byłeś 10 minut temu do chwili obecnej, byłaby linią w czwartym wymiarze.
Wymiar piąty: Różne warianty linii czasu (rozłam linii). Wyobraź sobie kilka wersji siebie. Na te alternatywy będą działać Twoje własne wybory, przypadki i decyzje innych ludzi.
Wymiar szósty: Możliwość przemieszczania się między różnymi liniami czasu (zagięcie linii). Co by się stało, Drogi Czytelniku, gdybyś jako dziecko stracił rękę w wypadku? W czwartym wymiarze mógłbyś się cofnąć w czasie, zapobiec wypadkowi (np. nie wsiadać do samochodu), w piątym ujrzeć kilka możliwych opcji nowego świata. Te czynności trwałyby jednak dosyć długo. Jest jednak skrót: zaginając piąty wymiar do szóstego pozwoliłoby natychmiast przemieścić się z aktualnego stanu do innej pięciowymiarowej linii.
Wymiar siódmy: Wszystkie warianty linii czasu kreują wymiar siódmy (punkt).  Tu zaczynają się schody. Pewna osoba świetnie to wytłumaczyła. Postaram się oprzeć na twierdzeniu tego człowieka. Czwarty wymiar to linia od Wielkiego Wybuchu do alternatywnego końca naszego wszechświata. Teraz trzeba sobie wyobrazić szósty wymiar jako punkt, czyli zebrać wszystkie możliwe linie czasu, które miałyby początek od Wielkiego Wybuchu i wszystkie możliwe linie końców wszechświata. Nazywamy to nieskończonością.
Wymiar ósmy: Wiele alternatów wszechświatów siedmiowymiarowych (rozłam linii). Czyli pisząc wprost, mogą być kompletnie inne nieskończoności, stworzone przy innych okolicznościach początkowych. To oznacza, że jest wiele wszechświatów, gdzie prawa fizyki mogą się diametralnie różnić.  
Wymiar dziewiąty: Możemy „przeskakiwać” z jednego alternatywnego siedmiowymiarowego wszechświata do drugiego (zagięcie linii).
Wymiar dziesiąty: Wszystkie alternatywne siedmiowymiarowe wszechświaty się w nim zawierają. W zasadzie sama do końca nie jestem pewna czy mam rację. Ciężko jest sobie wyobrazić wymiar dziesiąty.
Mam małe problemy ze zrozumieniem jego specyfiki. Wyobrażam to sobie jako wszystkie możliwe rozgałęzienia dla wszystkich możliwych linii czasu wszystkich możliwych wszechświatów. Niektórzy fizycy traktują dziesiąty wymiar jako punkt, ale ja uważam (na tyle, na ile poznałam fizykę), że jest to rozumowanie błędne. Dlaczego? Ponieważ na tym nie mogłoby się skończyć. Zauważ, Drogi Czytelniku, jak opisywałam powyższe wymiary. Logicznie rozumując, od jednego punktu musiałby powstać drugi, następnie linia, która je łączy. Ale to absolutnie niemożliwe.
Gratuluję, jeśli wytrwałeś do końca. W następnej notatce planuję napisać coś związanego intelektualnymi możliwościami człowieka. Wesołych Świąt, Drogi Czytelniku!





niedziela, 2 grudnia 2012

Ain Eingarp

Witaj, Drogi Czytelniku!
Dni mijają z prędkością światła. Oglądam się do tyłu i widzę mnóstwo kolorów i zamazanych impresjonistycznych linii tak, jak w czwartym wymiarze. Hmm… dawno nic nie pisałam o fizyce, ale może w święta uda mi się zrobić rzetelną notatkę na temat dziesięciu wymiarów.
Poszłam do roboty, ale szybko okazało się, że już nie ma co robić. Żałuję, bo dosyć dobrze zarabiałam. Praca w hurtowni nie należała do ciężkich, ale niestety, trzeba było pracować w mało sprzyjającej temperaturze. Mimo to, że nie zarabiam już pieniędzy, odkryłam, że chyba spadają z nieba. Znalazłam 10 złotych na drodze. Więcej takich akcji, a stanę się milionerką.
Wczoraj zdawałam egzamin teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy, jednakże o ile teoretyczny poszedł mi bezbłędnie, o tyle nie poradziłam sobie z praktycznym. Modliłam się w duchu, by egzaminował mnie mężczyzna, ponieważ kobiety są zazwyczaj o wiele mniej pobłażliwe. Niestety, bóg nie istnieje, dlatego moje modlitwy rozpłynęły się gdzieś tam we wszechświecie.
Spotkałam się kilka razy z tym wyjątkowym i…  zgubiłam gdzieś swój zdrowy rozsądek. Jestem szczęśliwa, bo daje mi wiele powodów do zadowolenia. Jestem Nim zafascynowana, ponieważ jest bardzo ciekawą osobą oraz już nauczył mnie kilku interesujących rzeczy. I jestem sobą przerażona. Ale nie tym, że nie myślę o konsekwencjach. Ja po prostu te konsekwencje staram się ignorować. To ja, ale taka inna. Nie z tego świata. 
Każda chwila z Nim jest niesamowita. Na samą myśl o tym mężczyźnie dostaję miłego dreszczyku. Pragnę Go jak nic innego na świecie.