piątek, 7 czerwca 2013

OOBE w pigułce

Witam, Drogi Czytelniku!
Wreszcie postanowiłam się zabrać do pisania na temat technik OOBE (Out Of Body Experience). Na początku kilka słów o tym doświadczeniu. Przede wszystkim chodzi o to, by „uwolnić” swój umysł spod kajdan ciała i życia doczesnego. Nie sądzę, by jednak jaskinia Platona miała coś z tym wspólnego, chociaż nigdy nic nie wiadomo.
OOBE można podzielić na dwa rodzaje: czas rzeczywisty i projekcję astralną. Pierwszy rodzaj, to czasoprzestrzeń do złudzenia przypominająca naszą rzeczywistość. Drugi rodzaj jest już bardziej skomplikowany. Zanika w nim czas, bardzo się różni od naszego świata. Podczas tego doświadczenia człowiek dosłownie wyzbywa się swojego ciała, a jego pole widzenia nie jest niczym ograniczone. Można też spotkać różne istoty, co nie jest rzadkością.
Podczas „wychodzenia” z ciała poczujesz pewnie, Drogi Czytelniku, wibracje. Następnie oślepi cię biała sfera. A co stanie się potem, to już zależy od Twojej indywidualnej możliwości umysłu. Sposób w jaki ja doświadczałam tego na początku, był jednak prostszy. Po prostu „wychodziłam” i znajdowałam się w swoim pokoju.
Jak już wspomniałam wcześniej, jest to „opuszczanie” własnego ciała. Jednakże nie do końca można się z tym zgodzić. Wiele osób myśli, że ktoś inny „zajmie” nasze ciało. Mnie jeszcze się to nie zdarzyło. Przed OOBE trzeba się zupełnie wyzbyć tego odczucia. Moim zdaniem tworzymy tylko kopię naszej energii, którą ludzie również nazywają duszą. Ten duplikat wysyłamy w inny świat. I na tym to polega. Nie trzeba się również martwić, że nie wrócimy do swojego ciała. Pamiętam, że kiedyś „odeszłam” zbyt daleko. Przeraziłam się, bo nie mogłam dosyć długo (dla mnie) wrócić. Ale nie ma możliwości, że zostaniemy w pustce na zawsze.
A teraz coś o skutkach ubocznych. Nie prowadziłam żadnych badań, piszę z autopsji. Pierwszym i najważniejszym jest depresja i brak energii. Kiedy z powrotem jesteś w swoim ciele masz ochotę się zabić. Tak, nic dodać, nic ująć. Zaczyna Cię przytłaczać dosłownie wszystko, a świat w którym żyjesz wydaje Ci się najgorszym więzieniem. Kolejną konsekwencją jest zacieranie się rzeczywistości. Po zakończonej projekcji Twoja pamięć nie jest wymazana, wszystko możesz opowiedzieć ze szczegółami. Miałam już wiele sytuacji w życiu, kiedy byłam na sto procent czegoś pewna, a okazywało się to błędne. Pomyliłam rzeczywistość. Następnym niepożądanym efektem mogą być paraliże senne, o których wcześniej wspomniałam (patrz: Narkolepsja), ale po pewnym czasie człowiek się przyzwyczaja. Skutkiem, którego nigdy nie przeżyłam (więc wątpię w jego prawdziwość) jest postrzeganie realnego świata jak projekcji. Niektórzy mówią, że osoba podczas OOBE może zostać opętana. Nie zaprzeczę, ani nie potwierdzę. Jeszcze inni sugerują, że OOBE powoduje schizofrenię. Zbywam to śmiechem.
Mimo tych konsekwencji, gorąco polecam spróbowania osobom, które mają naprawdę potężną psychikę. Bądźmy szczerzy, nie chcę nikogo zachęcać do samobójstwa.
Hmm… prawie nikogo. Ale na to jest paragraf. A konkretnie artykuł 151 Kodeksu Karnego oraz artykuł 207 (dokładniej paragraf 3), gdzie uregulowana jest problematyka samobójstw. Koniec dygresji. 
Przejdźmy do technik. Moją ulubioną jest 4 + 1, ponieważ i tak cierpię na bezsenność i rzadko kiedy śpię dłużej niż pięć godzin. Technika ta polega na zaśnięciu mniej więcej o godzinie 24:00, przespaniu czterech godzin, a następnie obudzeniu się i wykonywaniu przez godzinę różnych czynności wybudzających nas umysł. Następnie należy położyć się do łóżka, najlepiej na plecach. Popularny jest tutaj paraliż senny, z którego można już z łatwością przejść w OOBE. Nie zdarzyło mi się jednak doświadczyć OOBE za pomocą tej techniki o innej porze dnia niż nad ranem.
Kolejną techniką jest wizualizacja. Nie jest to proste zadanie i raczej potrzebne są długotrwałe ćwiczenia koncentracji, wizualizacji, relaksacji. Co można sobie wyobrazić? U mnie najczęściej jest to trąba powietrzna która porywa mnie, a kiedy wylatuję, doświadczam OOBE. Czasami również wyobrażam sobie linę, ale jak dla mnie to zbyt nudne. Popularne jest również huśtanie się na huśtawce. Czasami również wyobrażam sobie owoc, jaskrawy, pachnący. Najpierw się głęboko relaksuję, a potem wyobrażam sobie jak go dotykam, jakie wydaje dźwięki, jego zapach i kolor. Polecam ćwiczenie wizualizacji około 15 minut dziennie.
OOBE można też doświadczyć za pomocą pewnego sposobu, którego ze względów zdrowotnych nie polecam. Nie można pić wody przez cały dzień, za to trzeba jeść jak najbardziej słony pokarm, by wzbudzić ogromne pragnienie. Wieczorem trzeba nalać do szklanki wody i położyć ją obok łóżka. Następnie położyć się, zrelaksować i wyobrazić sobie, że sięga się po tę szklankę. To powinno wprowadzić Cię w OOBE.
Dobrą techniką (ale dla specjalistów) jest wprowadzenie się w stan świadomego snu, a potem gładkie przejście w OOBE. Nie chodzi mi tutaj stricte o paraliż senny. Zwykły świadomy sen. Jak się tego nauczyć? Przed snem powtarzaj sobie, że tym razem będziesz czujny. W czasie snu zwracaj uwagę na najdrobniejsze szczegóły oraz te najbardziej absurdalne sytuacje. Po jakimś czasie zaczniesz odnajdywać się w śnie.
Technika, której absolutnie nie polecam to narkotyki i inne substancje psychoaktywne. Są najbardziej skuteczne, ale tragiczne w skutkach.
Drogi Czytelniku, znam również kilka technik, pozwalających na pozbycie się strachu. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, to zamieszczę ich opis na blogu. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, wręcz uważam, że pomimo ośmioletniego doświadczenia ze stanem OOBE, tak naprawdę moja wiedza jest jak ziarnko piasku na pustyni. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy możesz spotkać zmarłą osobę lub dobrą wróżkę. Ale jeśli tylko masz jakieś pytania, to nie krępuj się.











  


2 komentarze:

  1. Zawsze mnie interesowała technika 4 + 1 tylko w mim przypadku była tragiczna w sktkach.
    Mam taką dziwną przypadłość, że jak si nie wyśpie to następnego dnia "umieram".
    Czuje jak mój muzg jest niedotleniony, niewyspany i zmęczony. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie, przez które technka 4 + 1 stala się moim wrogirm.

    Dosłownie. Podobno to najlepsza technika, ale w moim przypadku odpada ze względu na puźniejsze objawy fizyczne.

    I właśnie z tym chciałbym sobie poradzić. Robiłem to kilka razy. Wiem, nie moge się nazwać fachowcem po kilku razach, ale jak za każdym podejściem czuje się źle, to coś jest nie tak.

    Potrzeba mi inne technki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie proponuję technikę poprzez wizualizację. Jednakże... no cóż, nie będę ukrywać, że nie jest to najprostsza technika. Przede wszystkim, po jakimś czasie nieudanych prób, człowiek przestaje wierzyć, że cokolwiek z tego będzie. Ale właśnie wtedy nie należy się poddawać. Wcale bym się nie zdziwiła, jeżeli przez bite trzy miesiące codziennych prób nic by z tego nie wychodziło. Dobrze jest brać jakieś witaminy na poprawę koncentracji. Mi pomogła "Sesja", kapsułki z olejem lnianym i zwykła melisa.

      Usuń