poniedziałek, 29 lipca 2013

Miłość i odpowiedzi

Witaj, Drogi Czytelniku!
Uważam, że miłość to nie są akurat motyle w brzuchu i kiedyś się myliłam. Przynajmniej nie w moim przypadku. Motyle w brzuchu świadczą albo o tym, że nie wzięłam leków (w sumie te motyle wtedy bardziej przypominają żyletki), albo o tym, że kogoś pragnę. Myślę, że miłość oznacza to dziwne ukłucie w klatce piersiowej, kiedy czujesz, że na kimś Ci zależy na tyle, że skoczyłbyś za tą osobą w ogień, tylko po to, by trzymać jej dłoń do końca. I ten uścisk w gardle, kiedy coś się dzieje złego, a Ty wiesz, że chyba nie potrafiłbyś bez tej osoby żyć. I jeszcze to, że jak przypominasz sobie uśmiech drugiej osoby, to od razu chce Ci się śmiać. I to, że robisz wszystko, by ta osoba ciągle chodziła uśmiechnięta, bo dopiero wtedy jesteś szczęśliwy. Miłość, to całkowite zaprzeczenie egoizmowi, to jakby wyższy stan wtajemniczenia i codzienne pokonywanie własnego siebie. 
Miałam odpowiedzieć na pytania w poprzedniej notatce. 
To nie ma znaczenia, ile wymiarów będzie miała przestrzeń, w której przyszło nam żyć. Liczba wymiarów, jakie możemy zobaczyć, jest ściśle uzależniona od liczby kierunków, wzdłuż których jesteśmy w stanie obserwować ruchy ciał znajdujących się w naszym otoczeniu. 
Każde obserwowane ciało w przestrzeni czterowymiarowej wygląda jakby istniało w przestrzeni mającej trzy wymiary. Jak wcześniej spostrzegłam, możemy spoglądać w określonych kierunkach, więc wiedza, jaką czerpiemy z tych obserwacji, ogranicza się do tego, że wydaje nam się, iż żyjemy w trójwymiarowej przestrzeni, mimo że jest czterowymiarowa. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz