poniedziałek, 21 października 2013

Pamięć

Witaj, Drogi Czytelniku!
Dawno nic nie pisałam, ale nie miałam ani weny, ani ochoty. Poza tym nic w moim życiu się nie działo takiego, co warte by było uwagi. Studia lecą swoim trybem, nie jest zbyt łatwo, ale też nie siedzę w książkach przez całe noce. Na razie.
W życiu osobistym układa się raz lepiej, a raz gorzej. I właśnie wtedy, kiedy jest gorzej nie mogę spać. Ciężko tu przelewać swoje uczucia, ale wspomnę tylko tyle, że ostatnio jednak cierpię na insomnię. Co się stało? Z Jego punktu widzenia nic takiego. Z mojego wręcz przeciwnie. Nie chcę, oczywiście, histeryzować.
Wiadome jest, że jak się kogoś bardzo kocha, to się o tę osobę martwi i troszczy. Kiedy ukochana osoba mówi, że idzie na imprezę i wróci o drugiej, a wraca o czwartej dwadzieścia dwa, to normalnym jest, że czarne myśli już gdzieś krążą powoli. Zwłaszcza, gdy w końcu się zasypia i za każdym razem, kiedy się budzi, tej osoby nie ma obok. Zabolało mnie to, tym bardziej, że nie dostałam żadnego powiadomienia, że się spóźni. Właśnie najbardziej smutno mi z tego powodu, że chciał ode mnie się oderwać na tyle, żeby o mnie w ogóle zapomnieć przez dłuższy czas. Jakbym nie istniała. Coś mi to przypomina...
I z jednej strony bardzo się boję, że może trzymam Go na niewidzialnej smyczy, że ma mnie naprawdę dość i robię coś nie tak jak powinnam. A z drugiej strony, kiedy jest przy mnie, czuję, że mnie kocha. Nie wiem, co o tym myśleć, ale w takich chwilach zapala się w mojej głowie czerwone światełko.
Druga kwestia to wzbudzanie wyrzutów sumienia, co robię zupełnie niecelowo, a od czego On próbuje uciec. Nie wiem jak mam się zachowywać... Udawać, że nic się nie dzieje i trzymać się twardo, by nie miał powodów, ku tym wyrzutom czy być po prostu sobą? Dosyć sporna kwestia, bo nie ukrywajmy, w niektórych sytuacjach trzeba zachować powściągliwość. Może po prostu przesadzam, wyrzut w moich oczach jest zbyt ogromny, moja mina niepotrzebnie smutna i czoło zanadto zmarszczone.
Udało się nam już tak wiele osiągnąć. Mnie byłoby żal to wszystko zaprzepaścić, a perspektywa życia bez Niego jest niemalże tragiczna.

Wisława Szymborska Portret Kobiecy

Musi być do wyboru. 
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło. 
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby. 
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare, 
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez. 
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie. 
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno. 
Naiwna, ale najlepiej doradzi. 
Słaba, ale udźwignie. 
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała. 
Czyta Jaspersa i pisma kobiece. 
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most. 
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda. 
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem, 
własne pieniądze na podróż daleką i długą, 
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej. 
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona. 
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi. 
Albo go kocha, albo się uparła. 
Na dobre, na niedobre i na litość boską.