sobota, 23 listopada 2013

Dynastia szaleńców i kalek

Witaj, Drogi Czytelniku!
Wraz z Nim postanowiliśmy oboje się postarać, by to wszystko odbudować.
Mimo że naprawdę przeżywamy teraz wiele cudownych chwil, to czasami mam wrażenie dziwnej dezorientacji i lęku. Mam nadzieję, że to szybko minie. 
Poza tym naprawdę jest pięknie, spędzamy ze sobą czasu i świetnie bawię się w Jego towarzystwie. Poznaję też nowych, ciekawych ludzi, co dodaje mi sił i czasami nawet mam poczucie, że nie jestem tak zupełnie nikim. Chociaż biorąc pod uwagę obecną sytuację, prawdopodobnie i tak nie uda mi się osiągnąć tego, co zamierzałam. Ale na razie nie chcę o tym rozmawiać. Postaram się po prostu zmienić swoje priorytety życiowe i cieszyć się ze wszystkich pozytywnych rzeczy, których przedtem nie dostrzegałam.
A teraz chciałabym tu przytoczyć pewną ciekawostkę historyczną, ponieważ ostatnio egoistycznie pisałam tylko o sobie, a ten blog nie został założony w celu wylewania żali, tylko dzielenia się z innymi swoją wiedzą.
Długo zastanawiałam się nad tym, co będzie moim kolejnym tematem. Wybrałam dosyć ciekawe zjawisko u Habsburgów, a mianowicie prognatyzm (wysunięcie trzewioczaszki).
Tę osobliwą cechę dało się już zauważyć u Maksymiliana I (1459-1519), króla Niemiec i cesarza Świętego Cesarstwa. Podobno odziedziczył ten wadliwy gen po babce Cymbarce mazowieckiej (córce Siemowita IV i Aleksandry, siostry Władysława II Jagiełły), lecz ten fakt można by poddać pod wątpliwość, ponieważ była ona rzekomo piękna i silna. Jak podają źródła, warga habsburska pojawiła się jeszcze wcześniej – u Rudolfa IV(1339-1365), stryja Ernesta Żelaznego. Prawdopodobnie to, że te dwa spokrewnione rody zostały połączone doprowadziło do uwidocznienia się tej cechy, która utrzymała się w rodzinie przez 20 pokoleń. Głównym błędem w rozumowaniu Habsburgów były małżeństwa zawierane na granicy kazirodztwa, żeby utrzymać władzę w obrębie rodziny. Dynastia Habsburgów wywodzi się od Filipa I Pięknego, który poślubił w 1496r. Joannę Kastylijską (Szaloną). Objawy szaleństwa tej kobiety uważa się za przejawy schizofrenii lub depresji. Przez kolejne 200 lat, królowie z tego rodu zawarli 11 małżeństw – większość w obrębie rodziny – dwa śluby wuja z siostrzenicą, siedem między kuzynostwem. Rodzina Habsburgów charakteryzowała się wysoką śmiertelnością niemowląt i dzieci. Dynastia ta zakończyła się po śmierci Karola II Habsburga.
Człowiek ten nie dość, że miał ogromne problemy ze spożywaniem pokarmów, ponadto był niepełnosprawny umysłowo i fizycznie. Naukowcy uważają, że miał dużą głowę, był chudy, słaby i niski. Opóźnienie w jego rozwoju można wytłumaczyć tym, że zaczął mówić dopiero w wieku 4 lat, a chodzić, kiedy skończył 8. Cierpiał na wiele chorób – abulię, krwiomocz, obrzęki, choroby żołądkowo-jelitowe, co sprawiło, że w wieku 30 lat wyglądał na starca, w wieku 35 lat wypadły mu zęby, a kiedy miał 39 lat - ogłuchł. Pomimo dwóch małżeństw nie zostawił potomstwa (prawdopodobnie przyczyną tego był przedwczesny wytrysk albo impotencja).
Przyczyną jego schorzeń i niepełnosprawności był wysoki współczynnik wsobny, który wynosił u Karola II Habsburga 0.254. Normalnie dzieci, które pochodzą z tak spokrewnionego małżeństwa (wuj i siostrzenica) posiadają współczynnik równy 0,125, co ciekawe, współczynnik Karola jest nawet wyższy niż współczynnik dzieci brata i siostry – 0,250. To oznacza, że 25,4% genów w genomie Karola występowało w dwóch identycznych kopiach.


sobota, 9 listopada 2013

Staruszka

Witaj, Drogi Czytelniku!
Jest mi niesamowicie smutno. Kilka dni temu musiałam z Nim zerwać, ponieważ złamał bardzo ważną zasadę w związku. Myślałam, że jest ze mną szczery, jednakże myliłam się. Już od pewnego czasu wiedziałam, że coś musi być nie tak. On znowu stwierdził, że nie jest ze mną w pełni szczęśliwy. Potem, że chciał spełnić moje marzenie, byśmy zamieszkali ze sobą. Czułam się wtedy jak najgorsza osoba na świecie; czułam że całe zło, które istnieje, bierze się właśnie ode mnie. Po jakimś czasie przeczytałam Jego sms-y. Wiem, wstydzę się tego niemiłosiernie, bo tak nie postępuje osoba z klasą. To był mój pierwszy raz. Ale chyba nawet tego nie żałuję. Flirtował tam z kilkoma dziewczynami, a z jedną bardzo konkretnie. Umówili się na kolację. I mówiąc mi, że idzie na piwo ze swoim kolegą i koleżanką, poszedł do Niej. Nie wiem, co robili i czy faktycznie mogę Mu uwierzyć, że tylko pili piwo i grali na komputerze. Gdy tylko wrócił do domu po czwartej nad ranem, zerwałam z Nim. Pozostała kwestia mieszkania...
Rano moje nerwy się trochę uspokoiły, stwierdziliśmy, że na razie będzie ze mną mieszkał, póki nie znajdę nic tańszego. Był taki kochany, ale ja też się starałam, żeby atmosfera była jak najlepsza. Trzeba umieć odejść z dumą. Tak okropnie mnie do Niego ciągnie i tak niezmiernie za nim tęsknię. Jemu też zależy, bo widzę, że bardzo się o mnie troszczy. Ale kiedy leżę w łóżku, to przed snem zawsze mam wątpliwości, robi mi się tak wszystkiego dość... Na razie nie jesteśmy w związku i zobaczymy jak to się potoczy dalej. Zdaję sobie sprawę, że im dłużej będziemy traktować się w takich niezobowiązujących stosunkach, to stracę zapał do związku, ale to chyba jest logiczne. Być może to jest nawet najlepsze wyjście dla mnie.
Pada jednak pytanie: Czy te wątpliwości kiedyś ustaną? Z drugiej strony kto będzie tak o mnie dbał jak nie On? Od każdego mężczyzny muszę oczekiwać, że przyjdzie taki dzień, kiedy się dowiem, iż ma też drugie oblicze i... prawdopodobnie drugą kobietę.
Nawet sobie nie wyobrażasz, Drogi Czytelniku, jak bardzo pragnę być już staruszką, której został ostatni dzień życia. Siedzieć na ławeczce, oglądać piękne widoki jesieni. Spojrzeć na rumiane, złociste liście, które szeleszczą i kołyszą się na wietrze. Mieć nad sobą błękitne niebo, a na nim jasne słońce, którego promienie opalałyby mi twarz. Słuchać słodkiego świergotu ptaków, śmiechu moich wnuków, bawiących się w najlepsze. Czuć zapach całej natury, która mnie otacza... I oddychać z ulgą, że nareszcie wszystko jest już skończone i nic przede mną nie ma...