środa, 12 marca 2014

Trzeba wziąć się w garść

Witaj, Drogi Czytelniku!
Jutro egzamin, a ja nadal nie mam żadnej motywacji, by zajrzeć do książek. Od czego w końcu są drugie terminy? No cóż, im więcej mam czasu na przygotowanie się, tym bardziej nie dociera do mnie, że w ogóle mam pisać cokolwiek.
Solennie postanowiłam zająć się stanem moich włosów. W tej chwili, moje włosy przypominają... hmmm... sama nie wiem co i chyba nie ma na świecie nic gorszego niż one same. Farba zupełnie wypłowiała, więc moje kudełki do słońca stwarzają pozory rudych. Nigdy, nigdy, nigdy w życiu nie chciałam mieć rudych włosów. Waham się, czy w piątek iść i zafarbować włosy na ciemny, konkretny kolor. Nie chcę ich niszczyć bardziej, lecz taki kolor jest nie do przyjęcia.
Jak mam zamiar się zająć moją czupryną? Przede wszystkim problem jest taki, że przy tych wszystkich chemiach, jakie przeszłam podczas operacji (mój organizm zupełnie nie toleruje morfiny – wyłysiałam prawie) i prostowanie włosów lichą prostownicą, którą na dodatek dała mi koleżanka zupełnie zniszczyłam włosy. Miałam piękne bujne fale do pasa koloru platyny, mieniące się jak tafla wody. Teraz mam strzępek włosów na głowie. Nie dość, że są przeraźliwie cienkie, to jeszcze rzadkie i prawie znać łysinę (co prawda, to częsty problem długowłosych dziewczyn). Swoimi włosami zainteresowałam się gdzieś w styczniu, a od listopada prawie w ogóle ich nie prostuję (dosłownie 2 razy w miesiącu). Co trymestr przycinam sobie tak z 3-4cm, żeby włosy wyglądały zdrowo. Od lutego stosuję też maseczkę – żółtko, olejek rycynowy i cytryna. Nakładałam to na włosy 3 razy w tygodniu na 2 godziny, lecz niedawno przeczytałam, że to zdecydowanie za często i za długo. Wystarczy raz w tygodniu na pół godziny.
Czesanie: Z racji tego, że mam faliste włosy, muszę ograniczyć czesanie do absolutnego minimum. Niestety, nie jestem w stanie wyeliminować tej czynności z mojego życia zupełnie, ponieważ moje włosy przypominają dżunglę, gdy ich nie uczeszę. Postanowiłam kupić szczotkę z naturalnym włosiem oraz drewniany grzebyk z szeroko rozstawionymi ząbkami.
Mycie: Nie zamierzam myć włosów częściej niż co dwa dni, bo nie mam na to ani czasu, ani tego nie potrzebuję. Na pewno będę stosować metodę OMO (olejek kokosowy, mycie szamponem, odżywka lub maska) Przede wszystkim zaopatrzyłam się w profesjonalny zestaw do włosów farbowanych L'Oréal Vitamino Color. Po zafarbowaniu włosów w piątek będę używać szamponu i odżywki z tej firmy przez dwa tygodnie. Następnie przejdę na zupełnie naturalne produkty, szampony mniej hmm... inwazyjne. Kiedy przyjadę do domu rodziców, to wezmę sobie dwa ręczniki z mikrofibry, żeby dodatkowo nie niszczyć łuski włosa przy osuszaniu.
Olejowanie: Olejek rycynowy, kokosowy, dodatkowo Fur Mama Babydream. Powiedzmy, że w niedzielę będę sobie robić maseczkę z jajka, a w środę wcierać Fur Mama Babydream. Zmierzam też stosować Eliksir ziołowy Green Pharmacy. Taka wcierka będzie trwała dwa tygodnie co dwa dni.
Odżywianie się: Co prawda, nie jestem w stanie zmienić swoich nałogów żywieniowych oraz nastawienia do gotowania. Nie wiem, co spowodowane jest aż taką awersją do kuchenek i widoku garów z bigosem na przykład... ale postaram się zwracać uwagę na to, co jem. Przede wszystkim owoce sezonowe, czyli w tej chwili cytrusy. Mój Najdroższy dba o to, by mieć ciągle owoce pod ręką, bo ja przy zakupach notorycznie o nich zapominam. No cóż, muszę przyznać, że jestem kiepską panią domu (oprócz tego, że uwielbiam jak jest porządek). Suplementy diety również będą pełnić ważną funkcję w odżywianiu (o ile sobie o nich przypomnę). Dodatkowo, obowiązkowo, drożdże – mają zbawienny wpływ na paznokcie oraz włosy. Podobno rosną na nich jak... na drożdżach. Nie można zapomnieć również o codziennej herbacie z pokrzywy. Uwielbiam pić herbatę i traktuję to niemal jak rytuał.
Nie chcę zniechęcić się do osiągnięcia mojego celu. Nie mogę zmuszać się do wykonywania czynności, których nienawidzę, czyli przykładowo gotowania. Wiadomo, że na początku będę musiała dużo eksperymentować, żeby określić, co dla moich włosów jest najlepsze. Nie mogę jednocześnie w mojej kuracji używać kosmetyków wymagających zbyt dużych nakładów finansowych (ten zestaw L'Oréal Vitamino Color to tylko tak jednorazowo jak na razie). Muszę uważać, aby nie przeproteinować sobie włosów, więc co dwa tygodnie będę przestawać stosować olejki na tydzień. Będę na bieżąco komentować, jaki mam stan włosów. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz