czwartek, 18 września 2014

Coś ode mnie

Witaj, Drogi Czytelniku!
Wczorajszy dzień był bardzo emocjonujący i dzisiejszy pewnie też taki będzie... Wieczorem wypatrywałam w oknie, kiedy przyjdzie. Miałam nadzieję, wróci do mieszkania. Co prawda, śpię w innym pokoju, lecz naprawdę chciałam, żeby jeszcze tej nocy został, bo martwiłam się, że coś może się stać... Kiedy tylko zobaczyłam, że otwiera drzwi, szybko położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą. A później... Cieszę się, że potem przede mną się otworzył. Nie udawał, że jest pogodzony ze śmiercią Jego taty i z ciężkim dzieciństwem. Zrobiło mi się Go bardzo przykro, mimo wszystko. Oboje nie mieliśmy nigdy lekko i doskonale Go rozumiem. Cały czas czekałam na ten moment, pomijając to, że był bardzo wzruszający...
To nie jest tak, że oddałam Jemu wszystkie rzeczy, żeby o Nim jak najszybciej zapomnieć. Nauczył mnie bardzo wiele; sprawiał, że potrafiłam ciągle się śmiać. Nikt nigdy tyle mi nie dał, więc nie potrzebuję już nic, co materialne. I nigdy o tym nie zapomnę. Drugą sprawą jest to, że po prostu muszę się jakoś wziąć w garść, a kiedy tylko zobaczę coś związanego z Nim, od razu łzy mi napływają do oczu i myślę tylko o tym, że bardzo jest mi żal i jak bardzo tęsknię za tym, co było wcześniej. Nie da już się tego odzyskać.
W nocy, a w zasadzie nad ranem, poszłam do Niego i położyłam się na skraju łóżka. Było bardzo zimno... Chciałam mu coś zasugerować, czego ceną jest moje milczenie...
Nie wiem, czy kiedykolwiek to przeczyta, lecz wybaczyłam Mu i nie chowam urazy. Drogi Czytelniku, nawet sobie nie wyobrażasz, jaka byłam kiedyś szczęśliwa. To był najcudowniejszy okres w moim życiu. I tylko o tym chcę myśleć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz