środa, 12 listopada 2014

Igła, listek + kałuża = kompas

Witaj, Drogi Czytelniku!
To chyba nie były moje najbardziej udane urodziny, bo nie skończyły się zbyt miło, ale... I tak były lepsze niż większość z nich. Nie pogodziłam się jeszcze z faktem, że mam dwadzieścia lat (jest już listopad), lecz myślę, że przyjdzie mi to z czasem... Bardzo dużo osób złożyło mi życzenia, aż mnie chwyta za serce, że też im się chciało. Dzięki temu nie czuję się w takim stopniu samotna... Dostałam nawet książkę, to był niesamowicie miły (i przemyślany) gest. Moi rodzice tym razem, pamiętali o moich urodzinach, więc widzę spory postęp w naszych relacjach.
Wczoraj obchodziłam z Nim drugą rocznicę związku, mimo że chyba ze sobą nie jesteśmy. Nie wiem, na jakiej to jest zasadzie. Boję się, że znowu będzie jak wcześniej... Dla niektórych jestem Jego dziewczyną, niektórzy w ogóle o mnie nie mają pojęcia... Ale co do rocznicy, już od początku ten dzień nie zapowiadał się najlepiej, wieczorem nie mogliśmy znaleźć żadnej, w miarę odpowiadającej mojemu wyobrażeniu, knajpki. Przewinęło się ich mnóstwo, ale albo były zamknięte, albo coś nie odpowiadało. Ja byłam coraz bardziej sfrustrowana, bo chciałam ten dzień uczcić tak, jak się powinno, tak uroczyście... Przykro mi, ale chyba wyrosłam z tego, że rocznice związku chciałabym spędzać w McDonaldzie. Materializm? A jeżeli ktoś pracuje na wysokim stanowisku, to do pracy powinien chodzić ubrany tak, jak na budowę czy w garniturze? Prezencja jest ważna. I koniec. On również prawie się załamał, ale w końcu na spokojnie, usiedliśmy, porozmawialiśmy szczerze. Ja już wtedy chciałam po prostu coś zjeść, obojętnie co, tak bardzo miałam popsuty humor. Na szczęście, znaleźliśmy knajpkę, gdzie dosyć tanio najedliśmy się do syta, że w drodze powrotnej toczyliśmy się jak beczki do autobusu. I reszta dnia upłynęła po prostu cudownie, tak jak sobie to zaplanowałam i wymarzyłam. Dokładnie tak.
Mimo to, nadal nie wiem, jak mam to wszystko traktować. Chciałabym, by wykrzyczał całemu światu, że jest dumny, iż ma taką dziewczynę, jak ja. Chciałabym wykrzyczeć całemu światu, że jestem dumna, że mam takiego faceta, jak On. Ale ciągle mam wrażenie, że nie chce tego przyznać, że się mnie wstydzi i nie jest mi z tym dobrze. Nie mogę mu o tym powiedzieć, bo już słyszę: "Znowu zaczynasz"; "Czemu musisz wszystko zepsuć?!". Boję się, że nigdy nie będziemy w pełni szczęśliwi, bo zawsze będzie jakieś "ale", zawsze będą niedociągnięcia, niewyjaśnione sprawy. Ciągle próbuję sobie tłumaczyć, że przecież mam ogromne szczęście, lecz tak naprawdę... nie wiem, czy tak właśnie powinno wyglądać szczęście. Niestety, rekompensuję sobie wszystko kosmetykami, co drenuje mój studencki budżet do cna. Jednakże daje mi to nietrwałe poczucie spełnienia. I powiem, że...świetnie to na mnie działa.
Dobrze, a teraz do rzeczy. Postanowiłam napisać kilka przydatnych porad, które może w pewnym sensie pomogą zgubionej istocie, odnaleźć się w wielkim mieście. Nie mam tu na myśli metafory. Chciałabym pomóc rozpoznać kierunki świata.
1. Moja ulubiona technika, czyli odmierzanie kierunku od zegarka. Działa to jedynie na zegarkach analogowych. Wystarczy ustawić się tak, aby mała wskazówka była skierowana w stronę słońca. Kąt zawarty między małą wskazówką a godziną 12 (zawsze z prawej strony) trzeba podzielić na połowę. Linia wskaże nam kierunek - północny (między godzinami 24:00 - 12:00) i południowy między (12:00 - 24:00).
2. Kościoły. Jedyną zaletą starych kościołów, jest to, że często położenie ołtarza potrafi wskazać nam kierunek. Ołtarze w tych budynkach są (zazwyczaj) skierowane na wschód.
3. Gwiazdy. Na początku trzeba być zorientowanym jak wygląda Wielki Wóz (Duża Niedźwiedzica) i Mały Wóz. Odnajdując Wielki Wóz, trzeba poprowadzić linię prostą przez dwa skrajne gwiazdy z prawej strony. Odległość powstała między pierwszą a drugą gwiazdą, przenosimy pięciokrotnie na naszą prostą do Gwiazdy Polarnej.
4. Domowej roboty kompas. Potrzeba będzie igła, listek (lub cokolwiek, co unosi się na wodzie), woda. Igłę pocieramy o ubranie, po czym nakładamy na listek unoszący się na wodzie. Ten sposób wyznacza kierunek Północ - Południe.


2 komentarze:

  1. Ten twój facet jest żałosny.
    Nie rozumiem co kobiety widzą w takich typkach ...
    Dojrzejesz, zrozumiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, każdy ma jakieś swoje wady. Nie ukrywam, że ja również mam ich pełno. Na szczęście, po wielu, wielu trudach wszystko wróciło na swój właściwy tor. Kryzysy się zdarzają, nie ma co ukrywać. W każdym razie, najważniejsze, że wszystko jest tak, jak być powinno.

      Usuń