wtorek, 30 grudnia 2014

Nożyczki i małe ludki

Witaj, Drogi Czytelniku!
Wielkimi krokami zbliża się sesja. Oczyma wyobraźni widzę ją w czarnych barwach. Dzień wczorajszy zaliczam do jednych z najszczęśliwszych dni w roku pańskim 2014, ponieważ poszłam do fryzjera, a potem wydaliśmy z moim Najdroższym grube miliony w kinie. I nie było mi żal. Czuję się teraz piękna, pomimo że nie mam na sobie makijażu. Jednak odpowiednia fryzura potrafi zmienić człowieka - wewnętrznie i zewnętrznie. Co do filmu... "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii" jest w porządku, ale czegoś mi w tym filmie brakowało, lecz nie potrafię powiedzieć, czego... Niektóre filmy mają "to coś", jednak Hobbitowi tego zabrakło. Nie będę się nad tym rozwodzić, ponieważ w Internecie są dziesiątki recenzji tego filmu.
Poprzednio zaczęłam nawet myśleć o przeczytaniu książek na temat minimalizmu, ale uświadomiłam sobie, że rzeczy materialnych mam tak niewiele, iż większą minimalistką być nie mogę. Natomiast, uświadomiłam sobie, że nie mogę równocześnie przeznaczać aż tylu pieniędzy na kosmetyki, a powinnam przyjrzeć się bliżej temu, co jem. Jeżeli będę się odżywiać zdrowo, być może niektóre preparaty nie będą mi aż tak potrzebne. Poza tym książka to kolejna rzecz, więc jej kupno mijałoby się z celem.
Kiedy byłam dzieckiem, nie wiele wiedziałam o systemie finansów. Do szóstego roku życia myślałam, że bank to taki wielki ogród, gdzie hoduje się pieniądze, a mama idzie je po prostu pozbierać. Nie ogarniała mnie paniczna myśl, że wszyscy na mnie patrzą (jako sześciolatka nie nosiłam makijażu publicznie). Nie miałam chęci posiadania (potrafiłam sobie sama stworzyć zabawki). Jaki ten świat był dziwny... To nie tak, że było prościej, skądże. Ale... było jakoś bardziej "na luzie", wolniej, barwy były nasycone...


czwartek, 11 grudnia 2014

Aurelka

Witaj, Drogi Czytelniku!
Ostatnio przytrafiają mi się bardzo dziwne przypadki. Zacznę od Aurelka case. Sprawa ta dotyczy rzekomo zaginionej prostytutki, o pseudonimie Aurelia. Dlaczego się tym zainteresowałam? Od pewnego czasu, czytając niektóre artykuły na stronie interia.pl, pod zdjęciami kobiet widnieją komentarze typu: "Ta kobieta jest rzeczywiście bardzo ładna, ale moja Aurelka 1000 razy piękniejsza". Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten komentarz kilka lat temu, zupełnie nie zwróciłam na niego uwagi - ot, każdy zakochany mężczyzna może tak powiedzieć. Potem jeszcze kilka razy się spotkałam z takimi komentarzami, ale nie skojarzyłam faktów, zupełnie je zignorowałam. Po jakimś czasie coraz częściej natrafiałam na takie teksty, coś zaczęło mi świtać w głowie... aż w końcu dzisiaj nie wytrzymałam i postanowiłam sprawdzić, o co chodzi. Może to jakaś nowa moda w Internetach? Okazało się, że jednak nie.
Kim jest Aurelka? Podobno ma 29 lat, 168cm wzrostu, rozmiar 38 (zapewne ubrania, może buta?) oraz rozmiar palca serdecznego 11. Wynajmowała Salwator Tower 3a na siódmym piętrze, była studentka zootechniki, chciała założyć własny zakład fryzjerski. Tyle o niej wiadomo.
A teraz fakty: Czasami można spotkać w Krakowie plakaty w centrum, na Kazimierzu, na Bronowicach, blisko AGH i Kleparza. Trwa to już pięć lat. Strony internetowe, których autorem jest Zbigniew Witek. Bardzo, bardzo wiele profili Aurelii znajdujących się na różnych portalach.
Liczne profile Zbigniewa, który przyjmuje pseudonim tyrystor(i zazwyczaj jakaś liczba).
Przeróbka zdjęcia Holly Valance, która ma przedstawiać Aurelię (zapewne nie miał jej zdjęcia, dlatego użył podobnej celebrytki). Czy Tyrystor jest zwykłym trollem Internetowym? Jest więcej Tyrystorów? Uważam, że jeśli jest samotną jednostką, to z trollingiem nie ma wiele wspólnego. Dlaczego? Komentarze pod zdjęciami pojawiają się niemal codziennie sukcesywnie od pięciu lat. Plakaty również można spotkać od dawna. Według Tyrystora, Aurelia wynajmowała mieszkanie od Beaty Kociołek, która rzekomo jest właścicielką domów publicznych (oraz sklepu monopolowego), dziewczyna jest przetrzymywana przez nią w jakimś miejscu. Podobno, kiedy już mieszkała w Salwator Tower, Beata bardzo uprzykrzała Jej życie.
Dlaczego dziewczyna nie jest w bazie zaginionych osób? W zasadzie Tyrystor nie miał Jej danych osobowych ani zdjęcia... ale to nie znaczy, że nie mógł zgłosić sprawy do ITAKI.
To sprawia największy problem. Czy myślał, iż policja i inne organy są na tyle niekompetentne, że nie ma szans, by uratować dziewczynę? Szczerze wątpię. Myślę, że Tyrystor w pewnym sensie niepełnosprawną umysłowo osobą, być może również fizycznie. Klient Aurelki, zakochany... bo stracił z Nią dziewictwo? Mężczyźni mają słabość do dziewczyn, z którymi uprawiają seks pierwszy raz... w każdym razie, pamiętają je do końca życia. To mogłoby być prawdą. Dlaczego nie zgłosił? Bo jest stalkerem. To wyjaśniałoby wiele. Nie mógł znieść, że Aurelka go opuściła, zwinęła manatki, (może teraz jest przykładną matką i żoną... i nie chce pamiętać o swojej przeszłości z pod ciemnej gwiazdy), więc dorobił sobie historię, w którą łatwiej mu było uwierzyć... że została porwana. Podchwycili to oszuści, którzy wyłudzili od Niego pieniądze, za które mieli umożliwić Mu spotkanie z Aurelką. Ale oczywiście, do żadnego spotkania nie doszło, a po naciągaczach ślad wszelki zaginął. Z pieniędzmi, oczywiście. Jak to ktoś podsumował - cała sprawa ma pewien surrealistyczny, klaustrofobiczny klimat. To przecież tak bardzo odpowiada temu, co dzieje się w Polsce.
Z całą pewnością - zachowanie Tyrystora jest bardzo podejrzane - ale nie jest to troll. W każdym razie nie robi tego świadomie. Moja teoria jest taka, że prawdopodobnie mężczyzna ma podwójną osobowość. Podobno jednak policja nie zaobserwowała u Niego żadnego nienormalnego zachowania. Ale generalnie - człowiek, który ma podwójną osobowość, nie zachowuje się jakoś dziwnie (kiedy jest sobą). Wytłumaczę to tak: Mężczyzna, którego siostrę zgwałcono na jego oczach, przeżył traumę. Zachowuje się normalnie - będąc sobą i zachowuje się tak, jakby zachowywała się jego siostra - kobieta, będąc swoją siostrą. Zapewne chce się zemścić, czuje żal, upokorzenie... W każdym razie, mam nadzieję, że wiadomo już, co mam na myśli.
Druga sprawa, która mnie niesamowicie zastanawia to pewien dziwny ból brzucha, którego doświadcza również mój Luby. Ból brzucha był stałym elementem dolegliwości w moim życiu, ale ten jest inny. Czuję się jakby non stop głodna, czuję coś ciężkiego... kiedy dotykam, boli mnie okolica zaraz pod mostkiem. Identycznie dolegliwości opisał mój Najdroższy. Nie mam zamiaru iść do lekarza - badania wyszły mi dobre. Jeżeli to będzie trwało dłużej, pójdę. Ale na razie nie ma takiej potrzeby.
I w końcu trzecia sprawa to naciągacze telefoniczni. Naprawdę, dałam się nabrać. Nie wiedziałam, że przez telefon można "podpisać" umowę. Oczywiście, jeszcze tego samego dnia odkryłam w Internecie, że po prostu dałam się zrobić w konia i czym prędzej zadzwoniłam na Infolinię, poprosiłam o zerwanie abonamentu, o wykasowanie mnie z bazy danych... jak przyjdzie jakaś paczka, to po prostu wyślę oświadczenie o zerwaniu umowy na odległość. Jeżeli będą mnie straszyć komornikiem, ja ich postraszę prawnikiem. A że ewidentnie, prawo jest po mojej stronie - dadzą sobie siana.