wtorek, 26 maja 2015

Szczęście

Witaj, Drogi Czytelniku!
Zbliża się sesja. Tym razem wiem, że polegnę. Jestem strasznie chora, a muszę chodzić na zajęcia. Dodatkowo znalazłam pracę. Praca jest wspaniała, nie zamieniłabym ją na żadną inną. Mój szef, kiedy zobaczył, że bardzo źle się czuję, kupił mi sok malinowy i herbatę, bym mogła jakoś przetrwać. Moja mama przygotowała mi mnóstwo jedzenia, herbat, lekarstw. Doprawdy, nie wiem, kiedy to zjem. Ale najbardziej jestem wdzięczna mojemu Najdroższemu. Bardzo się mną opiekuje, w domu robi dosłownie wszystko, żeby chociaż trochę mnie odciążyć - sprząta, gotuje rosół, herbatę, pilnuje, żebym przyjmowała lekarstwa, opatula mnie kołdrą w nocy i dużo, dużo innych rzeczy. Opiekuje się też babciami, w dodatku chodzi do pracy na nadgodziny. Praktycznie nie ma dla siebie czasu, a mimo to, pomaga mi. Nie potrafię wyrazić, jak niesamowicie jestem Mu wdzięczna... W ogóle ostatnio spotyka mnie ogromna ilość sympatii ze strony innych ludzi. Bardzo mnie to podnosi na duchu. Nawet sobie nie zdawałam sprawy, jak bycie miłym potrafi poprawić innym dzień.